Altaron

Witaj w Altaronie!

Znajdujesz się na krawędzi między światem realnym,
a magicznym Altaronem. Zrób krok do przodu i przeżyj
niesamowitą przygodę!

Connect with Facebook

Wróć   Forum Altaron.pl > Altaron.pl > Multimedia

Krótka Wiadomość
[2019-08-13 13:48] Informujemy ze w nocy z 13.08.19 na 14.08.19 w godzinach 00:00 do 04:00 w związku z pracami w serwerowni mogą nastąpić problemy ze stabilnością połączenia do serwerów gry. Zalecamy ostrożną rozgrywkę.

Komunikaty

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stare 09-07-14, 07:25   #1
Indianin
 
Zarejestrowany: Lip 2014
Postów: 16
Domyślnie Dziennik Czerwonoskórego.

Hej, ostatnio poczułem wene i postanowiłem napisać parę słów o mojej przygodzie i wzbogacić to o parę screenów z gry. Pozdrawiam serdecznie:)

Wstęp
Silny ból. Pierwsze co poczułem to okropny ból pod żebrem.
Odchyliłem lekko bandaż i zobaczyłem naprawdę brzydką szramę.
Na ręce również miałem bandaż. Co się do cholery stało?
Nic nie pamiętam. Usłyszałem kroki. Zamknąłem oczy i czekałem.

-Nie wygląda on za dobrze.-powiedział nieznajomy

-Mam nadzieję ,że nie jest żadnym bandytom. Znaleźliśmy przy nim tylko ten wisiorek.
Jest na nim symbol jednak nie potrafię go rozszyfrować.-powiedział drugi twardym głosem.

-Również takiego nigdy nie widziałem. Licho go wie skąd jest? Może zza morza.

-Zawiadom mnie jak się obudzi.

Poczekałem aż jeden odejdzie by mieć większe szanse w wypadku walki. Jeżeli to byli wojownicy znad kanionu nie mogą mnie rozpoznać. Szybko się obróciłem na plecy i wybiłem do góry.
Ból w żebrze był nie do zniesienia. Wylądowałem na twarzy obijając sobie bark.

-Uspokój się towarzyszu ,bogowie nad Tobą czuwają nie rób sobie krzywdy skoro już Cię ocalili- powiedział człowiek w biało niebieskiej szacie. Był blady i nie posiadał ani jednego włosa na głowie.

Oparłem się o filar i spojrzałem mu prosto w oczy. Mówił spokojnym głosem chodź miał dziwny akcent.



-Co ja tu robię, kim jesteś? Nic nie pamiętam.
-Znaleźli Cię rybacy na plaży. Mówili żeś nieżywy jednak sól morska i ręka boga ocaliły Cię. W ranę nie wdało się zakażenie ,więc podałem Ci wywar leczniczy. Skąd przypłynąłeś towarzyszu?
-Nic.. naprawdę nic nie pamiętam.
Poczułem ból głowy nie do zniesienia, próbując sobie przypomnieć wydarzenia sprzed kilku dni.
-Przybyłeś do nas w ciężkich czasach. Ludzie z miasta już o Tobie wiedzą może zostaniesz u nas na trochę. Udaj się do karczmy tam zazwyczaj najwięcej się dowiesz. Ja się będę modlił za bezpieczną drogę do domu twego.
-Dziękuje Ci dobry człowieku. Niech bogowie Ci to wynagrodzą.- powiedziałem udając się w kierunku wyjścia.
-Ahh bym zapomniał! Strażnik miasta chciał się z Tobą widzieć!-krzyknął.


Rozdział 1
Miasteczko okazało się bardzo ładne. Gospodarz Walerian opowiedział mi o tutejszych ludziach i ich obyczajach. Sam był starym żeglarzem ja również bardzo lubiłem pływać, chociaż większość życia spędziłem na rzekach.

U strażnika Bogusława dowiedziałem się trochę o królestwie Altaronu i mieście ,które jest pod najazdem wojowniczego ludu Abitańczyków. Nigdy o nich nie słyszałem. Próbowałem sobie przypomnieć co się ze mną działo jednak zawsze towarzyszył mi ból głowy gdy się starałem. Byłem sam w krainie ,której nie znam, wśród ludzi ,których nigdy nie widziałem. W nocy nawiedzają mnie strzygi i demony. Coś się stało z moim ciałem nie panuję już nad nim. Strażnik wyposażył mnie w skórzane ciuchy , podarował sztylet jego zmarłego syna i parę miedziaków z jego i tak małej pensji.



Nie potrafiłem utrzymać sztyletu w ręce chociaż w swojej wiosce byłem słynny z władania nożami. Do tego byłem znakomitym strzelcem, brakowało mi ciężaru mojego łuku. Dowiedziałem się ,że koło karczmy stoi sklep gdzie robią podobno bardzo dobre łuk. Sprzedawczynią okazała się kobieta -piękna Andżelika. Powiedziała ,że łuk kosztuje 4 srebrniki i nie będzie się targować.


-Chyba ,że pokonasz mnie w strzale do tarczy. Wtedy oddam Ci swój.-dodała.
-Myślę ,że nie będzie z tym najmniejszego problemu.- uśmiechnąłem się.

Kiedy chwyciłem do ręki łuk nie miałem siły by go naciągnąć ,moje mięśnie były obolałe i zastałe.
Naciągnąłem strzałe jak ostatni cielok i wypuściłem. Strzała przeleciała 50 stóp i wbiła się w ziemie.

-Co nie umiesz strzelać pięknisiu?

-Umiem... nie wiem co się stało. Nigdy nie miałem z tym problemu. Spróbuje jeszcze raz.



Jednak kolejne razy były jeszcze gorsze! Nie potrafiłem strzelać z łuku! Coś dziwnego się ze mną stało przed utratą pamięci... Wojownicza Andżelika podarowała mi włócznie i opowiedziała o Zielarce mieszkającej na zachód od miasteczka ,która potrafi sporządzać najróżniejsze mikstury.
Droga nie była długa więc szybko ją odnalazłem.

-Czekałam na Ciebie czerwonoskóry-powiedziała gdy otworzyłem drzwi ,nie przerywając mieszania jakiś mikstur.

-Jestem Czerwonoskóry tak to prawda. Witam Cię Zielarko. Skoro słyszałaś już o mnie to wiesz ,że nie pamiętam jak znalazłem się w waszej krainie.. Coś się ze mną stało, jednak bogowie chcieli bym przeżył. Potrafisz mi jakoś pomóc?

-Nie jestem czarownicą jednak znam parę mikstur ,które mogłyby zadziałać.-powiedziała odwracając się i patrząc mi w oczy.



Jestem pewien ,że widziałem w jej oczach magie. Kiedyś już ją wiedziałem. Tak zostałem wysłannikiem zielarki. Zbierałem różne zioła i próbowałem różnych mikstur. Niestety nic nie pomagało mojej głowie ,która wciąż mnie bolała. W nocy krzyczałem i czułem palącą bliznę.
Jednak z natury byłem wojownikiem i wciąż to pamiętałem cokolwiek się stało muszę odzyskać swoją duszę ,która niewątpliwie odbyła dziwną podróż...


Rozdział 2

Tereny na wyspie Anan były naprawdę piękne. Jednak czułem ,że coś ciągnie mnie do królestwa Altaronu. Mieszkańcy opowiedzieli mi o możliwościach w wielkim mieście a wciąż nie wiedziałem gdzie jestem. Może ktoś z Neolithu zna moją kraine i będzie wiedział jak do niej dotrzeć?




Udałem się do zarządcy i poprosiłem o pozwolenie na opuszczenie Archipelagu. Chcąc nie chcąc zostałem ochotnikiem do walki z najeźdźcą.

Popłynąłem więc na wyspę na której sprawdzili moje umiejętności ,według mnie nie nadawałem się do walki nawet z Kuguarem jednak oni byli zachwyceni jak się rozprawiłem ze Skarabeuszem. Nie przyszło mi do głowy nawet ,że poznam tutaj smoczego jeźdźca! Opowiedziałem mu swoją historie na grzbiecie smoka którym polecieliśmy na wschód. Smok nie zrobił na mnie wrażenia ponieważ widziałem już kiedyś większego czerwonego. Jednak nadal nie mogłem wyjść z podziwu jak Jeździec dobrze sobie z nim radzi!



Miasto było naprawdę spore. Nigdy nie widziałem takich wysokich budynków. Po przylocie udałem się do rejestru ludności by zostawić swoje imię w księgach tego królestwa ,nie wiadomo kiedy stąd odejdę..




Tornam powiedział mi o Rohinamie ,który odpowiada za szkolenie ochotników. Udałem się do niego czym prędzej i rozpocząłem szkolenie. Musiałem sobie przypomnieć jak się walczy jeżeli mam wrócić do domu! I tak oto znalazłem się w nieznanym królestwie wśród nieznanych mi twarzy...

Ostatnio edytowane przez Indianin ; 11-07-14 o 16:00
Indianin jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Stare 09-07-14, 17:54   #2
Indianin
 
Zarejestrowany: Lip 2014
Postów: 16
Domyślnie

Rozdział 3

Rohinam zaprosił mnie do karczmy Jankiela na kufel czegoś co nazywają „piwo”. W smaku było czuć przyjemną gorycz ,która łaskotała w podniebienie. Nie zapomnę tego smaku
Nigdy wcześniej nie widziałem tak wysokiego człowieka. Miał może z 7 stóp! A do tego mięśnie jak niedźwiedź. Nie chciałbym się próbować z nim mierzyć ,mogłoby się to źle dla mnie skończyć. Opowiadał o bitwach ,które stoczył i latach treningu we władaniu mieczem ale o Abitańczykach opowiadał najwięcej- nienawidził skurwysynów. To najdziksi ludzie o jakich słyszałem! Trzymają olbrzymie monstra w swych szeregach i próbują ujeżdżać potwory.


-Pomoge Ci wielkoludzie. - zaproponowałem śmiało.

-Haha takie chuchro jak Ty? Młodziaszek z Ciebie choć nie ukrywam bystra Twoja główka.

-Dam rade z każdym zadaniem.

-Coś bym znalazł dla Ciebie , mam ostatnio problem ze ścierwami ,które kopią tunele. Zapłace jak przyniesies mi parę gruczołów.



Chętnie przyjąłem zadanie. Na nocleg udałem się do gildii łuczników, ponieważ Tornam mnie tam przydzielił. Poznałem Robina największą szyche w gildi. Jak się później dowiedziałem nie ma sobie równych. Może będzie warto wziąć od niego parę lekcji? Moje mięśnie muszą sobie przypomnieć jak się strzela.



Następnego dnia wyruszyłem na południe miasta w poszukiwaniu tych ścierw. Wtedy myślałem sobie ciekawe co to może być jakieś skoczki? A może dziobaki-kopacze? Mam nadzieję ,że nie jakaś odmiana pająków.

Znalazłem jaskinie przy małym jeziorku. Poznałem to miejsce po obrzydliwym zapachu.. niósł się na całą okolice. Wyjąłem linę z mojego plecaka ,mocno zawiązałem o duży kamień i opuściłem się 10 stóp po linie.

Mokro, zimno,do domu daleko co ja tu robię? Rozpaliłem pochodnię i ruszyłem w głąb. Nie uszedłem 5 kroków i już usłyszałem jakieś zgrzyty. Wyjąłem łuk i naciągnąłem strzałę. Czekałem.
Zza rogu wyłonił się obleśny stwór ziemny ,na szczęście nie był zbyt silny, 2 strzały wystarczyły by zakończyć jego marny żywot .



Gdy już z nimi skończyłem poszedłem na spacer wzdłuż skał. Nagle mym oczom ukazała się brama. I wartownicy.. tyle ,że byli strasznie niscy i jacyś tacy grubi. Gdy podszedłem od razu rozpoznałem krasnoluda. Rohinam napomknął wczoraj coś o sytuacji jaką teraz mają więc nie miałem problemu z przejściem. Dowiedziałem się o zadaniu jakie krąży u Jurija i postanowiłem uporać się z tym za drobną opłatą.


Miniaturka załącznika (kliknij aby powiększyć)
Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	czerw.jpg
Wyświetleń:	515
Rozmiar:	113.9 KB
ID:	3054   Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	Rohinam.jpg
Wyświetleń:	473
Rozmiar:	158.6 KB
ID:	3055   Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	rejestr.jpg
Wyświetleń:	84
Rozmiar:	126.7 KB
ID:	3056   Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	krasnale.jpg
Wyświetleń:	475
Rozmiar:	193.2 KB
ID:	3057   Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	Robin.jpg
Wyświetleń:	505
Rozmiar:	136.6 KB
ID:	3058  

Indianin jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Stare 10-07-14, 18:21   #3
Paradoks
 
Zarejestrowany: Kwi 2014
Postów: 42
Domyślnie

Jeżeli piszesz taką ścianę tekstu to musisz dodać sporo ciekawych zdjęć by zachęcić czytelników do lektury. Szczerze to jak zobaczyłem ssy gdzie kompletnie nic się nie dzieje to odechciało mi się to czytać.
__________________
Czy byt wszechmogący mógłby stworzyć kamień, którego nigdy nie mógłby podnieść?
Co się stanie, jeśli siła, której nic nie może zatrzymać, spotka się z obiektem, którego nic nie może poruszyć?
Paradoks jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Stare 10-07-14, 20:37   #4
Indianin
 
Zarejestrowany: Lip 2014
Postów: 16
Domyślnie

Tekstu będzie naprawdę sporo a zdjęć troszke mniej. Taki jest moj zamysl tego dziennika czy powiesci. Mam nadzieję ze zaciekawi kogos historia czerwonoskorego Bo tak naprawde dopiero sie zaczyna. Probuje przeplatac 'prawdziwa' historie altaronu z jego historia zobaczymy jak to wyjdzie I czy nie dam ciala z powodu niewiedzy... Pozdrowienia dla tych ktorych zaciekawilem:)

Ps.jak dodac wiecej niz 6 zdjec do posta?
Indianin jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Stare 10-07-14, 21:28   #5
Arkon
 
Avatar Arkon
 
Zarejestrowany: Kwi 2011
Skąd: pobrac nielegalnego linuxa
Postów: 1,233
Wyślij wiadomość poprzez Gadu Gadu do Arkon
Domyślnie

poprzez stronę imgur.com - dobra strona moje ssy jeszcze nigdy nie wygasły.
a twoich mi już w 1 poście nie wyświetla.
__________________
fb.com/eloark
Perfect Stranger
Arkon jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Stare 10-07-14, 21:52   #6
cwirek
 
Zarejestrowany: Sty 2013
Postów: 30
Domyślnie

ciekawe ciekawe : D czekam na więcej ; )
cwirek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Stare 12-07-14, 10:01   #7
Indianin
 
Zarejestrowany: Lip 2014
Postów: 16
Domyślnie

Rozdział 4

Biegłem. Biegłem ile sił miałem w nogach. Wszędzie wkoło były płomienie i cierpienie. Czułem je na swojej skórze jakby usiadła na mnie niczym czarna ćma. Biegłem pomiędzy palącymi się chatami i ludźmi którzy krzyczeli bym im pomógł. Chciałem im pomóc jednak wiedziałem ,że muszę biec do kamiennego domu na samym końcu wioski. To było najważniejsze,dotrzeć tam przed nim. Dopiero po chwili zobaczyłem ,że mam w brzuchu sztylet wbity pod żebrem. Na jego rękojeści widniał symbol mroku a z rany ciekła czarna krew, próbowałem go wyjąć w biegu jednak ból stawał się coraz większy.

Byłem coraz bliżej celu! Brakowało mi 10 stóp do wejścia!
Już jestem! -krzyczałem.
Nagle poczułem jak coś rozdziera mi lewy bark. Zobaczyłem tylko grot strzały i upadłem na ziemie.
Leżałem tak chwile w kałuży krwi. Sam nie wiem czy to była moja czy kogoś innego.
Nade mną pochyliła się zakapturzona postać. Czułem przy niej tylko wielki strach i ból jakiego nigdy nie zaznałem. Nieznany odchylił usta i rzekł tylko:

-Nie zdołasz jej ocalić. Ona już jest moja.


-Czerwonoskóry! Wstawaj, jak chcesz pomóc nam na froncie i zarobić trochę grosza musisz ruszyć dupe! Nikt Ci nie płaci tutaj za spanie i nikogo nie obchodzi z jakiej wsi jesteś! Zadanie dla Ciebie czeka! - obudził mnie Robert krzykiem.

Dziwny był ten sen ,nawet nie zdawałem sobie sprawy co on oznacza.

Robert zlecił mi za zadanie obserwacje obozów Abitańskich. Była to rutyna jednak jeden z jego „zwiadowców” złamał sobie noge jak właził po skałach. Ruszyłem więc na wschód w stronę gór by zobaczyć co tam się dzieje.



Byłem najlepszym tropicielem w mojej krainie ,więc nie widziałem w tym wyzwania. Szybko odnalazłem teleskopy i zapisałem notkę co się dzieje w obozach.





Na samym szczycie spotkałem jeźdźca Baliosa. Zamieniłem z nim kilka słów. I udałem się z powrotem do gildi. Robert już na mnie czekał w wejściu z kolejnym zadaniem.

-No czerwonoskóry! Nie ukrywam dobry jesteś. Mam dla Ciebie kolejną sprawę do załatwienia. Zaginął nasz szpieg koło obozu Abitańskiego numer 3. Spróbuj się dowiedzieć co się z nim stało.

Nie ma co dzień pełen roboty. No to ruszyłem w stronę obozu. Wdrapałem się na skały i zacząłem iść na wschód. Był ładny dzień ,nie spodziewałem się ,że coś może mnie tak szybko spotkać. Dopóki nie usłyszałem dziwnych dźwięków w dole. Przyczaiłem się wśród skał i obserwowałem.
Wyłonił się zielony gad. Od razu poznałem w nim smoka. Jednak był młody i chyba się zgubił. Nigdy nie jadłem smoczego steku ,więc wyjąłem łuk i wycelowałem w jego skrzydło ,żeby nie uciekł. Potem tylko dobiłem go w serce.




Nie wiedział nawet co się dzieje malec. Mam nadzieję ,że nie spotkam tu jego matki.



Chciałbym napisać ,że udało mi się odnaleźć zwiadowce i bezpiecznie wrócić jednak tak nie było..
Los chciał inaczej. Idąc dalej na wschód wśród skał. Zobaczyłem wioskę kobiet. Może jakieś wolne babeczki? Nie widziałem w nich zagrożenia. Założyłem łuk na plecy i wszedłem do wioski.

-Dzień dobry. Czy można się u was zatrzymać na odpoczynek i strawę? Przybywam z miasta i poszukuje zaginionego zwiadowcy!
-Ohhh tak kochaniutki zaraz zrobimy z Ciebie strawę!- krzykneła jedna



No i tak się to zaczęło. Z babeczek zrobiły się wiedźmy i obleśne ropuchy. Zaczęły ciskać we mnie czarami. Na szczęście nie bez powodu zwą mnie czerwonoskóry. Moja skóra ma taki kolor ale i ochrania mnie przed płomieniami , w moich żyłach płynie energia żywiołów. Szybko naciągnąłem strzałę i wystrzeliłem przeszywając wiedźmie płuco. Postanowiłem pozbyć się ich i mam nadzieję ,że nikt tu więcej się nie nabierze bo mógłby skończyć w kociołku.

W jednym z domków spotkałem nieumarłego stwora – licza. Kiedyś szaman mi o nich opowiadał. Bardzo złe istoty. Nie zauważył zamieszania w wiosce ,więc miałem szczęście. Odpowiedziałem inkantacje ,którą kiedyś mnie dziadek nauczył i przebiłem jego płomień resztek życia.





Zszedłem z gór. I zacząłem szukać mojego zwiadowcy zaginionego. Tylko gdzie on może być? Jak go złapali to już po nim. Ruszyłem dalej na wschód. Udało mi się go odnaleźć w jaskini a raczej tunelu który prowadził do obozu. Był zaklinowany w szczelinie przez która chciał uciec trzymając w ręce raport...



Pomodliłem się chwile za niego i udałem się do miasta. Robert będzie ze mnie dumny.


Indianin jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Stare 24-07-14, 16:04   #8
Indianin
 
Zarejestrowany: Lip 2014
Postów: 16
Domyślnie

Dni mijały jeden za drugim, przemierzałem Altaron wzdłuż i wszerz.
Byłem już tak silny ,że próbowałem spotkać przeciwnika ,który będzie dla mnie wyzwaniem ,przeciwnika który umknie mej strzale i pozwoli nauczyć się czegoś nowego. Krótko mówiąc szukałem przygody...

I tak trafiłem na minotaury ,które wybiłem w pień ratując mieszkańców Ankardii



..drzewce oraz enty ,które mają siedzieć w lesie ...



..żywiołaki energii ,zamieszkujące górskie jaskinie...



a nawet smoki ,które mag erazmus hoduje pod swoją wieżą...



Dostałem zlecenie by przywrócić równowagę w świecie i wybić parę żywiołaków Ziemi - myślę sobie o w końcu przeciwnik ,który będzie dla mnie wyzwaniem.



jednak szybko się z nimi uporałem...



Poznałem dwóch towarzyszy ,którzy tak jak ja mieszkają w Neolicie. Opowiadali oni o mieście nieumarłych... postanowiłem się tam z nimi udać.
Zwiedziliśmy całą powierzchnie oraz krypty.




Następnie udaliśmy się na drugą stronę rzeki gdzie w końcu spotkałem... Wiecznego Pokutnika! Był tak silny ,że całą trójkę położył na deski. Kiedyś tam wrócimy - tak sobie obiecaliśmy.




Następnie zwiedziliśmy okolice Bekalelu gdzie odkryliśmy,

wielkie Marmurowe Golemy




oraz pajęczaki zamieszkujące tamtejsze jaskinie.



Na samym końcu postanowiliśmy udać się do obozu bandytów. Pogonili nas, jednak z pustymi rękami nie wyszliśmy:)


Ostatnio edytowane przez Indianin ; 28-07-14 o 10:40
Indianin jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Stare 28-07-14, 10:51   #9
Indianin
 
Zarejestrowany: Lip 2014
Postów: 16
Domyślnie

Postanowiłem znów wyruszyć do obozu dezerterów i spróbować nakłonić ich by wrócili do armii.. prowadziłem negocjacje słowne jednak zbyt długo nie wytrzymałem



Wcisneli mnie za kratki wśród krasnaludów i minotaurów jednak nie dałem się! Przy okazji moje najlepsze uderzenie :)



To moje ulubione miejsce można fajnie się z nimi ganiać:) podczas tego zabawy z dezerterami nagle dostaje wiadomość od Luny! "Pełna mobilizacja! Pamiętasz miasto nieumarłych? Pojawił się Poltergeist!




Szybko się spakowaliśmy i lecimy. Nie wiadomo skąd się pojawił , zaczął wysysać mane i strasznie mocno bić skubaniec! Wzieliśmy go sposobem ,zblokowaliśmy, i rzuciłem w niego runą podpalenia:) nie miał szans z naszymi świętymi strzałami



Nasza radość nie miała końca , w końcu to nasz pierwszy boss!!




Wróciłem do obozu i znów poczułem się silniejszy jak nigdy, gdy ukatrupiłem łotrzyce:)





Goniąc łotrzyce wpadłem za nią do dziury! Odkryłem tam tajne przejście do twierdzy dezerterów! Jednak są oni naprawdę silni i nawet taki desant nie zrobił na nich wrażenia!



A tu podczas zbierania kwiatków bonusowe zdjęcie:) Pozdro!


Ostatnio edytowane przez Indianin ; 28-07-14 o 12:31
Indianin jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Stare 12-08-14, 18:46   #10
Indianin
 
Zarejestrowany: Lip 2014
Postów: 16
Domyślnie

Kolejne dni mijały ,nawet nie zwracałem uwagi na czas. Kraina Altaronu wciągneła mnie bez końca , czuję się tutaj jak w domu!

Z dnia na dzień czuję się coraz silniejszy. Może kiedyś będę mógł powrócić do poszukiwań i odnajdę odpowiedzi na dręczące mnie pytania...

Tymczasem zagłębiam się w najbardziej odległe czeluści krainy...

Przy wiosce Bekalelu natrafiłem na siedzisko pająków...




Razem z moim wytrwałym kompanem odkryliśmy magiczne miejsce gdzie doskonaliłem swoje umiejętności!




Wciąż próbuje wspomóc Altaron w wojnie z najeźdźcą i wybijam jako najemnik Abitańczyków :)



Pewnego razu wyruszliśmy wysoko w góry, zaczerpnąć świeżego górskiego powietrza i znaleźć dobry punkt widokowy by napawać się krajobrazem.. niestety szybko natrafiliśmy na górskie trolle i nic z tego! Trzeba było stawić czoła przeciwnikowi!



Moje super umiejętności blokowania krzakami!



W poszukiwaniu siedliska smoków pomógł mi Exoreniuss, który bardzo dobrze zna to miejsce! Bestie dają popalić! Jednak z moimi lodowymi strzałami nie mają szans:)



jako ,że jestem alchemikiem skalpuje je jak mnie nauczono w domu



Tutaj dreamteam



I najgorsze potwory jakie udało mi się spotkać w krainie Altaronu, naprawdę się ich boję!! Jednak zemsta jest słodka!!




i aktualnie:)

Indianin jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Wyłączony

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 02:05.


Powered by vBulletin Version 3.8.4
Copyright 2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Tłumaczenie: vBHELP.pl - Polski Support vBulletin