Altaron

Witaj w Altaronie!

Znajdujesz się na krawędzi między światem realnym,
a magicznym Altaronem. Zrób krok do przodu i przeżyj
niesamowitą przygodę!

Connect with Facebook

Wróć   Forum Altaron.pl > Artykuły

Krótka Wiadomość
[2018-11-22 18:56] W dniu 23.11.18 w godzinach przedpołudniowych nastąpi przerwa w dostawie Altaronu w celu wgrania poprawek.

Komunikaty

 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stare 28-03-12, 15:30   #1
Artykuł XIV - Idealna randka, romantyczny spacer w najpiękniejsze altarońskie miejsca
negrula negrula jest nieaktywny 28-03-12, 15:30

„(...) wręcz przeciwnie, zawsze jest niepokojem, polem bitwy, ciągiem bezsennych nocy, podczas których zadajemy sobie mnóstwo pytań, dręczą nas wątpliwości. Na prawdziwą miłość składa się ekstaza i udręka."



Słońce leniwie zanikało za murami altarońskiej twierdzy Akra sprawiając, że budynek wyglądał bardziej majestatycznie, niezniszczalnie jakby chciał powiedzieć: „patrzcie abitańscy najeźdźcy – moje mury nigdy nie runą, walczcie i próbujcie mnie pokonać!” Niebo nad Neolithem zmieniało swe barwy z błękitnego po różowy, czerwony, aż w końcu utonęło w świetle księżyca i stało się granatowe. Zachwycałam się tym widokiem z okien mego domu obserwując także spacerujących, wsłuchując się w szmery ich rozmów. Karczma zaczęła wypełniać się po brzegi: altarońscy wojownicy oddawali się alkoholowemu upojeniu i opowiadali o swych przygodach. Niektórzy poddawali się tańcom, inni zaczęli po dłuższym czasie wychodzić, zabierając swe partnerki na spacer alejkami miasta. Tak, zdecydowanie ten ciepły, gwieździsty wieczór sprzyjał romantycznym przechadzkom. Cudownie byłoby oddać się błogiemu lenistwu, porozmawiać z bliską osobą i zapomnieć o trudach jakie spotykają nas na polu bitwy.
Wtem, moje rozmyślania przerwało ciche pukanie do drzwi. Kiedy je otworzyłam moim oczom ukazał się najprzystojniejszy i najwaleczniejszy wojownik Altarońskich ziem, do którego wzdychały wszystkie okoliczne panny. Uśmiechał się do mnie ciepło, a jego ciemne oczy patrzyły na mnie tajemniczo, a zarazem zachęcająco. Niskim, melodyjnym głosem zaproponował spacer po okolicy, a gdy onieśmielona przytaknęłam głową, wyciągnął do mnie dłoń i porwał w ciemności Altaronu.




W neolickim parku rozmawialiśmy, żartowaliśmy, a czas wydawał się stać w miejscu. Spotykaliśmy po drodze innych przechodniów, a ławka na której chcieliśmy spocząć była zajęta już przez inną parę, która zdawała się nie zwracać na nas uwagi i zawzięcie o czymś dyskutowała. Postanowiliśmy oddalić się nieco, aż trafiliśmy w korytarze pobliskiego labiryntu. Mój towarzysz zaczął mi uciekać, a poprzez wysokie mury żywopłotu słyszałam tylko jego dźwięczny śmiech.



Tajemniczy wojownik nie miał zamiaru kończyć naszego spaceru. Zabrał mnie dalej niż przypuszczałam, cały czas zabawiając mnie wojennymi anegdotami, uśmiechając się, zadając mi przeróżne pytania dotyczące mojej osoby i przeszłych wypraw. W jego oczach widniało szczere zainteresowanie, co dodawało mi odwagi i sprawiało, że nie czułam się jak ostatnia przekupa na targu. Nagle zasłonił moje oczy swymi dłońmi i zaprowadził gdzieś pomiędzy skalnymi pagórkami. Wyobrażałam sobie wiele, ale to przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Na początku doszedł do mnie cichy, przytłumiony szum, ale z każdym kolejnym krokiem szum ten nabierał na sile i zdawał się łączyć z innym. Poczułam przyjemną woń lasów, świeżej krystalicznej wody i sycącego zapachu kwiatów. Kiedy mój towarzysz odsłonił mi oczy oniemiałam z wrażenia. Tak – stałam gdzieś pośrodku gór, pomiędzy największymi wodospadami jakie kiedykolwiek widziałam. Było to miejsce dość intymne, stworzone wręcz dla takich romantycznych schadzek. Mój wybranek zadbał o wszystko: porę, miejsce, kwiaty, księżycowy blask..




Siedzieliśmy dość długo na polance wśród wodospadów, rozmawiając a później milcząc. On gładził moje dłonie, a ja wsłuchiwałam się w jego głęboki oddech. Wszystko dookoła wydawało się dość nietypowe, jak z bajki – było to zdecydowanie miejsce niedotknięte obliczami wojny. Po dłuższym czasie ruszyliśmy dalej, aż dotarliśmy pod kamienny krąg. Tam mój towarzysz zrywał dla mnie kwiaty, prawił komplementy, a gdy wkładał niespotykany gatunek kwiatu za włosy, skradł mi jeden czuły, a zarazem namiętny pocałunek. Odurzona tym nagłym gestem czułam, że mogłabym pokonać wszystkich abitańskich wojowników, powalić gołymi rękoma ziejące ogniem smoki, wydrzeć z kościejów ich ostatnie żebro i utopić w głębinach mórz i oceanów wszystkie rekinołaki altarońskich ziem..




Most był kolejnym miejscem naszej wędrówki. Pięknie oświetlony, dość stary, który przyjemnie skrzypiał pod ciężarem naszych stóp. Przystanęliśmy na moment by w ciszy podziwiać to, jak jest tu spokojnie, jak światło księżyca odbija się w tafli powoli płynącej rzeki. Łagodny wietrzyk chłodził moje rozpalone policzki, a mój towarzysz mimo wielu wojennych przeżyć wydawał się rozluźniony, zrelaksowany i przede wszystkim zadowolony. Od czasu do czasu uśmiechał się do mnie, stawał za mną i wskazywał na wyskakujące z wody ryby czy też żółwie, które w pobliżu składały jaja.




Jednak to miejsce, do którego trafiliśmy na samym końcu przebijało wszystkie inne na głowę. Nie sądziłam, że istnieje naprawdę, że to co mnie otacza jest realne i zachowało się mimo najazdów abitańskich wojowników. Czułam się tak, jakbym cofnęła się w czasie, przebywała w magicznej krainie gdzie wszystko może się wydarzyć. Polana na skraju krystalicznego jeziora była wręcz zaludniona kwiatami, które roztaczały wokół swój zapach. Gdzieniegdzie stały sędziwe drzewa, pomiędzy krzakami przebiegały nieco zlęknione, ale i zainteresowane zwierzęta. Gdy usiedliśmy, mieliśmy idealny widok na jezioro, które tej nocy grało rolę lustra jasnego księżyca. Niebo było już granatowe, usłane pasmem gwiazd, a gałęzie drzew szumiały cicho, jakby chciały zagrać nam swoją melodię, o tym co widziały, czego były świadkiem.
Siedzieliśmy tam dość długo, rozmawiając i milcząc, śmiejąc się i smucąc. Nie było chwili, w której czulibyśmy się skrępowani czy nacieszyli się naturą, jaką obdarowywały nas altarońskie ziemie. Martwiliśmy się tylko, czy inni – tak jak my - w chaosie wojen, walk, pokonywania misji, zauważyli te piękne miejsca, czy przystanęli i zachwycili się danym widokiem? Może minęli wodospady w krainie mnichów, może dotarli do stolicy entów – może... Zapewne to zauważyli, ale czy zobaczyli? Czy zrozumieli, że nie liczy się tylko ciągła walka i pole bitwy? A może wręcz odwrotnie – postanowili wyruszyć z miasta i zwiedzić to, co dotąd nie zostało poznane, co dzikie a zarazem piękne.

Miniaturka załącznika (kliknij aby powiększyć)
Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	most.jpg
Wyświetleń:	1410
Rozmiar:	43.8 KB
ID:	912   Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	ostatnie.jpg
Wyświetleń:	1379
Rozmiar:	55.1 KB
ID:	913   Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	ankardia.jpg
Wyświetleń:	1388
Rozmiar:	56.4 KB
ID:	914   Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	677.jpg
Wyświetleń:	17554
Rozmiar:	63.5 KB
ID:	919   Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	wodospad1.jpg
Wyświetleń:	1395
Rozmiar:	42.6 KB
ID:	920  


__________________
Dom został z tyłu. Przed Tobą jest świat.

Ostatnio edytowane przez negrula ; 28-03-12 o 11:30.

 
Avatar negrula
negrula
Zarejestrowany: Lip 2011
Skąd: Kościan
Postów: 539
Odwiedzin: 14949
Odpowiedź z Cytatem
 

Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Wyłączony

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 23:35.


Powered by vBulletin Version 3.8.4
Copyright 2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Tłumaczenie: vBHELP.pl - Polski Support vBulletin