PDA

Zobacz pe軟 wersj : [s這wa pisane] Drako雟kie Dzienniki 安iata - Literacki Kord


Drakonno
18-11-10, 08:47
Drako雟kie Dzienniki 安iata

Tak przyjaciele, mo瞠 nie jestem najstarszy, jednak瞠 wiele widzia貫m, w niekt鏎e rzeczy wci捫 nie mog uwierzy, a inne wci捫 mi si 郾i po nocach. Postanowi貫m, moi drodzy, spisa me przygody, aby w przysz這軼i inni nie pope軟ili b喚du, wiedzieli gdzie szuka przygody lub po prostu, mieli dobr lektur.

Rok Altaro雟ki MMX, XI pe軟i ksi篹yca, III Ery 安iata.

Dzie 18

Zaczynam nietypowo, jednak chcia豚ym, aby軼ie mogli odnale潭 si w kalendarzu. Tak, w豉郾ie tego przekl皻ego 18 wpad貫m na pomys, by wybra si poza miasto. Co mi strzeli這 do g這wy? Nie wiem, z pewno軼i nic m康rego. Poza tym, by貫m jeszcze wtedy laikiem, 鄴速odziobem, kt鏎y chcia szuka przygody. Tak… Teraz mam pami徠k po tym.

Przeszukuj sw鎩 kufer z pewnym postanowieniem. Zbroja utwardzana… Zdecydowa貫m si jednak na sk鏎zan, s康z帷, 瞠 da mi swobod ruch闚. Kilka no篡, gdyby co si sta這 i kr鏒ki miecz, kt鏎y… Powiedzmy nie w pe軟i legalnie wpad w moje r璚e. Oczywi軼ie nie zapominam przyrz康闚 kopacza. Jak ka盥y „prawdziwy podr騜nik” w plecaku mam ma陰 這pat oraz zw鎩 liny. Tak瞠 zapas jedzenia na dzie, mo瞠 dwa.

Opu軼i貫m miejskie mury i znalaz貫m si na wyst瘼ie skalnym, ju na samym pocz徠ku jaki wyg這dnia造 zwierz si na mnie rzuci. Szcz窷cie, 瞠 wyg這dnia造, bo jeszcze nie umia貫m walczy. Zabicie tego 軼ierwa zaj窸o mi zdecydowanie wi璚ej czasu, ni przypuszcza貫m. Teraz wisi jego ogon na 軼ianie w pokoju, pi瘯na kita lisa.

Udaj si na po逝dniowy-zach鏚. Pi瘯ne lasy, Anan… Ech… Zacz掖em si rozczula i usiad貫m pod drzewem… Na moje nieszcz窷cie… Idiota! Borsuk urwa mi ucho od plecaka, kopn患szy go butem… Hm… 50 st鏕! Id jednak dalej, skr璚aj帷 coraz bardziej na po逝dnie natkn掖em si na star bram. Obok niej jaki bard rozpali ognisko. Ach! C騜 to on opowiada! Smoki, ksi篹niczki, wilko豉ki, strzygi, o鄉iornice, wielkie szczury, likantropy, wojska, wojny, bohaterowie… Tak go s逝chaj帷 nawet nie zauwa篡貫m, kiedy si 軼iemni這. Pozwoli mi zosta przy ognisku, zjad貫m cz窷 prowiantu i zasn掖em, snem pi瘯nym, g喚bokim, z kobietami, kt鏎e pada造 mi w ramiona po uratowaniu...

Drakonno
18-11-10, 21:57
Dzie 19

Skoro s這鎍e wstaje i mnie spa nie daje… Co mi odbija. Za d逝go obcowa貫m z tym bardem. Jedna z ciekawszych jego historii odnosi豉 si do wie篡 na zachodnim kra鎍u wyspy. Tam si te uda貫m. Z ka盥ym krokiem w g陰b lasu, stawa這 si coraz mniej przyjemnie. Wi璚ej zwierz徠, owad闚, insekt闚, mierzi mnie ich widok.

Po d逝窺zej w璠r闚ce przy 軼ianie g鏎y dotar貫m do ruiny. Wcze郾iej natkn掖em si na drewnian warowni, ale… Ba貫m si j bada g喚biej. Teraz r闚nie ca造 dr輳, gdy widz te szcz徠ki pot璕i ludzi. Kurde, ten bard zmienia mnie w jakiego przekl皻ego romantyka. Bior szpadel, rozrzucam gruz i schodz.

Ledwo stan掖em na pierwszym stopniu ju ca造 si poobija貫m. Po郵izgn掖em si na czym i spad貫m, jednocze郾ie rujnuj帷 stare schody. Nie mam poj璚ia jak teraz wyjd i jeszcze te paj璚zyny, pe軟o 鈍i雟twa i robactwa. Od鏎 rozk豉daj帷ych si zw這k dobiega z „wn皻rza ziemi”. Oznacza to, 瞠 zrobi貫m przeci庵. Jak zejd ni瞠j mo瞠 znajd inne wyj軼ie?

Zapali貫m pochodni i rozbi貫m kolejne kafelki, aby m鏂 si dosta na ni窺zy poziom. Ju na pocz徠ku dostrzeg貫m gniazdo w篹y. Robi造 sobie uczt z populacji paj彗闚, kt鏎a do嗆 obficie si tu rozros豉. Coraz mocniej odczuwa貫m strach, jednak mog貫m i嗆 tylko naprz鏚. Odp璠zaj帷 si od robactwa pochodni natkn掖em si na rozwidlenie. Skr璚i貫m w prawo, s康z帷, 瞠 to „dobra droga dla prawego cz這wieka”. Potem 瘸這wa貫m.

Trupi od鏎 coraz mocniej dawa si we znaki. Nagle us造sza貫m pochrumkiwanie i pomlaskiwanie jakich istot. Kiedy ju mia貫m si odwr鏂i, wszystko ucich這 a nast瘼nie jak podczas trz瘰ienia ziemi run窸o. Ca造 tunel zosta zasypany. By貫m odci皻y od rozwidlenia, a co gorsza ujrza貫m, co tak zak堯ca這 cisz.

Ork sta w szerokim rozkroku. Na jednym z jego k堯w dynda kawa貫k mi瘰a, nie mam poj璚ia sk康 je wzi掖. Jego cia這 drga這 od napinanych mi窷ni a st瘼ione ostrze w jego r瘯u wci捫 budzi這 groz. Do dzi 郾i mi si ta sytuacja po nocach.

Nagle rzuci si na mnie, jednak jak zwykle jaka protekcja nade mn czuwa豉. Uda這 mi si wyci庵n望 miecz z pochwy takim ruchem, 瞠 jednocze郾ie rozp豉ta貫m istocie cz窷 policzka. Tamta zdziwiona takim oporem przysz貫go obiadu by豉 zdezorientowana. Szybko rozumowa貫m. Natychmiast podbieg貫m i z ca貫j si造 wbi貫m mu miecz w 鈔odek g這wy. Us造sza貫m trzask p瘯aj帷ej ko軼i czaszki. Ork zatoczy si. Kiedy z豉pa r闚nowag, zastanawia si co w豉郾ie mia這 miejsce. Si璕n掖 r瘯 do g這wy, wyci庵n掖 moje ostrze i t瘼ym wzrokiem przygl康n掖 si cz窷ciom jego m霩gu na klindze. Potem pad.

Nic nie mia przy sobie, wyczy軼i貫m tylko m鎩 mieczyk o jego poszarpan tunik i zapu軼i貫m si dalej w g陰b. Taka ma豉 dygresja, r瘯a orka wspaniale si sprawdza jako pochodnia.

Zn闚 s造sza貫m jakie szuranie i d德i瘯i. Przy鈍ieci貫m orkow ko鎍zyn i w g喚bi zobaczy貫m ghula. Tak my郵a貫m, 瞠 by ghulem, poniewa kl璚za ko這 zw這k jakiego potwora i s造cha by這 mlaskanie. Tak naprawd sk鏎owa... Krow? Krow humanoidaln, dziwn. Obok le瘸 zdarty z niej pancerz 逝skowy. Nie my郵a貫m, 瞠 mo瞠 by jaka inna cywilizacja. W takim wypadku trzeba znacznie bardziej dos這wnie bra opowie軼i z ksi捫ek w bibliotece.

Zrobi貫m nieostro積y ruch i zaszura貫m kamieniami, ghul natychmiast odskoczy od truch豉 w spos鏏 do嗆 widowiskowy, burza jasnych w這s闚 odbi豉 鈍iat這 z mojej pochodni, potem widzia貫m tylko b造sk pi瘯nego ostrza i... Kamie kt鏎y we mnie lecia.

Drakonno
21-11-10, 16:03
Dzie 20

Po pewnym czasie si obudzi貫m, le瘸貫m obok ogniska w jaskini. "Ghul" siedzia na skrzyni we wn璚e korytarza obserwuj帷 mnie uwa積ie. G這wa mnie bola豉 niemi這siernie, mog opisa to podobnie, jak Ci wszyscy pijacy, co le瞠li pod sto貫m w karczmie. Teraz mog貫m mu si uwa積ie przyjrze. W這sy blond, do ramion, smuk豉 twarz, g豉dka, mi窷ni nie by這 wida spod zbroi, ale raczej ten osobnik stawia na szybko嗆 ni uderzenie.

Mia podkr捫one oczy i pusty wzrok, jak... Sam nie wiem co. Mo瞠 jednak co mia z tego trupa? Obok o inn skrzynie by oparty jego miecz. D逝gi, wypolerowany z r騜nymi grawerunkami na klindze i szlachetnym kamieniem w r瘯oje軼i. Kiedy p這mie z ogniska weso這 zadrga i rzuci wi璚ej 鈍iat豉 na jego zbroj mog貫m zobaczy poz豉cane ko鎍e nagolennik闚 czy naramiennik闚.

Ca這嗆 by豉 z dziwnego metalu, to nie by豉 stalowa kolczuga, ale co lekkiego, jak puch, a jednocze郾ie niezwykle wytrzyma貫go, bo wida by這 tylko kilka ma造ch rysek na niej.
Sk豉da豉 si, podobnie jak kolczuga, z segment闚, ale inaczej z這穎nych. By造 to ma貫 p造tki po造skuj帷e nawet w tym 鈍ietle z ogniska. Nawet wtedy, przy nik造m blasku pochodni rozprasza造 鈍iat這 na gam barw.

-Widz, kmiotku, 瞠 si obudzi貫. - rzek do mnie osobnik, kt鏎ego niedawno bra貫m za ghula. - Przepraszam w sumie za ten kamie, ale jednak trzeba zachowa ostro積o嗆, zw豉szcza tu, w podziemiach wyspy Anan. Tak, mo瞠 si przedstawi, na Erec... - Erec, Erec... Co mi m闚i豉 ta nazwa, ju wiem! Wyspa gubernatorska archipelagu. C騜, wida jest nie幢e ustawiony, skoro ma tak zbroj i mo瞠 wynaj望 tam mieszkanie - zw mnie Mopsiokiem. Mo瞠 鄉ieszna nazwa, jednak w tych, kt鏎zy mnie poznali wzbudza strach. Ach, strach. Wol 瞠by si mnie bali, ni 瞠by szanowali, poniewa kiedy si mnie boj jednocze郾ie mnie szanuj.

Przed oczami pojawi造 pojawi造 mi si kolorowe plamki i zn闚 zasn掖em.

Dzie 21

Z alternatywnego 鈍iata wyrwa這 mnie szarpni璚ie za rami. Otworzy貫m oczy i zobaczy貫m twarz rycerza nad sob.
-Wstawaj 鄴速odziobie! Do cholery, potwory si zebra造, trzeba oczy軼i korytarze.
-Kiedy ja ledwo co macham ostrzem…
-To si przynajmniej postaraj nie wchodzi pod moje!

Ruszyli鄉y p璠em przez korytarze, z ty逝 s造cha by這, jak jest oczyszczane przej軼ie przez ca貫 to 軼ierwo. Biegli鄉y, tak mi si zdaje w g鏎 a potem skr璚ili鄉y na lewo. Zeszli鄉y dwukrotnie schodami w d馧. Widok mnie przerazi. Forteca. Forteca w podziemiach.
-Co si tak gapisz jak sroka w gnat. –powiedzia Mopsiok. – Rusz ten zad i chod. Musimy dotrze do korytarza po drugiej stronie. Z pewno軼i potrzeba odbi sal tronow.

Nie mia貫m poj璚ia o co chodzi, ale szed貫m za nim. Jaki most nad podziemn rzek i znale幢i鄉y si w „bogatszej dzielnicy”. Mie軼i豉 si tu kaplica, cz窷 mieszka oraz koszary, w centrum sta okaza造 gmach, okaza造 jak na ork闚.
-Teraz si trzymaj kmiotku. Dotarli鄉y do sali.

Hala rzeczywi軼ie by豉 przestronna tak, jak mo積a by這 si spodziewa z zewn徠rz. Mopsiok znikn掖 w prawych drzwiach, ja chcia貫m sprawdzi co by這 na g鏎ze. Ledwo wychyli貫m g這w i ju musia貫m unika ostrza. Podr騜nik s造sz帷 szcz瘯 or篹a wyci庵n掖 sw鎩 i rzuci nim jak oszczepem. Trafi w rami orka a impet uderzenia zrzuci potwora ze schod闚. Miecz trafi w lewe rami a koniec ostrza wyszed drugim.

-Co ja Ci m闚i貫m, o trzymaniu si!

Mopsiok chwyci dwie w堯cznie stoj帷e pod 軼ian i wyszarpa bro z cia豉 orka. Wytar ostrze w chust po czym schowa do pochwy. Wszed z impetem po schodach i skoczy z ostatniego stopnia na g鏎ze w 鈔odek sali rzucaj帷 oszczepami. Ja akurat si wdrapa貫m na g鏎. Jeden z nich zrobi dodatkowe trofeum w pomieszczeniu wy瞠j przyszpilaj帷 orka do filara, drugi wbi si w nog minotaura, ale ten dzielnie zni鏀 b鏊 i tylko wyci庵n掖 w堯czni.
-No dalej brzydalu, zata鎍zmy.

Trzy szybkie kroki, zw鏚 w prawo przed dwur璚znym toporem, piruet i ci璚ie p豉skie po plecach z p馧obrotu. Zbroja gwardzisty p瘯豉 z trzaskiem ods豉niaj帷 ow這sione i umi窷nione plecy minotaura. Potw鏎 nie wiedzia co si wok馧 niego dzieje, kiedy Mopsiok ta鎍zy wok馧 niego w szale krwi i po穎gi, miecz b造ska w 鈍ietle pochodni rozrzucaj帷 wok馧 krew osiad陰 na ostrzu, po zbroi sp造wa豉 posoka kreatury, a on dalej, jak w amoku, cia z lewej na prawo, technik krzy穎w, orientaln od g鏎y na d馧 i nieznan mi wcale, chyba jego w豉sn, kombinacj zamach闚 i parad tworz帷 istne widowisko dla 鄉ierci. W ko鎍u zdecydowa by zako鎍zy teatr. Minotaur ledwo odwr鏂i g這w w jego stron i jedyne co mog貫m zauwa篡 to wielka para oczu, rozszerzona do granic mo磧iwo軼i... W nast瘼nej chwili cia這 upad這 na kl璚zki i zwali這 si na ziemi, kiedy g這wa minotaura odlecia豉 w dwa kra鎍e komnaty roztaczaj帷 wo krwi i 鄉ierci jednocze郾ie rozrzucaj帷 kawa趾i m霩gu. Mopsiok strz御n掖 resztki krwi z miecza i schowa go do pochwy. Posoka ze zbroi samoistnie 軼ieka豉 nie zostawiaj帷 瘸dnej plamy na kunsztownej robocie.

-Dobra, m這dy. Barykadujemy si tu i co zjemy. Musimy przeczeka, raczej si nie zorientuj, 瞠 co mia這 miejsce w tej sali. S zbyt t瘼i. Mimo wszystko b璠ziemy sta na stra篡. Plan na „jutro” jest taki: przeczekamy, a ca豉 ta wataha rozejdzie si po mie軼ie, nast瘼nie wracamy tak, jak tu przyszli鄉y, musimy przebiec przez ten ca造 syf nie robi帷 specjalnej rozr鏏y. Je郵i wybiegniemy za g堯wn bram, dalej powinno p鎩嗆 豉two. W korytarzach wi璚ej ni jeden si nie mie軼i, wi璚 豉two ich zabi. Rozpal ogie w koksowniku, ja zejd po co do kuchni na dole.

Jezior
25-04-11, 21:13
Powiem Ci szczerze, 瞠 spodziewa貫m si historyjki o tym jak pewien super zajebiaszczy koks roznosi wszystkich Co mia這 by napisane jeszcze byle jak na odwal si. A tu niespodzianka i zaczo貫m czyta i nie wiem nawet kiedy sko鎍zy貫m. Naprawd bardzo dobrze jest to napisane czekam na dalsze losy naszego jak na razie bezimiennego bohatera.

jakow12
26-04-11, 01:06
wci庵lo mnie, serio niezle.

gex1995
11-05-11, 20:04
Super czekam na dalszy ci庵 ! :D