PDA

Zobacz pełną wersję : Tantibus. Screeny + historia.


Estebano
29-04-14, 01:01
Początek


Zwą mnie Tantibus. Mało wiem o samym sobie, więc mało mogę o sobie powiedzieć.
Mieszkam na archipelagu od kiedy pamiętam. Nie mam tu rodziny, ani znajomych. Moim domem jest Grand Hotel Licor.
Jego właściciele przygarnęli mnie dawno dawno temu. Czuję, że moje życie jest przeznaczone do czegoś większego niż polowanie na lisy, a ostatnio słyszałem coś o rekrutacji nowych do armii w Altaronie.
http://i61.tinypic.com/2iqoldt.jpg
Może to moja okazja? Zawsze chciałem nauczyć się magii, jednakże nie ma w pobliżu maga który byłby w stanie nauczać czarów. Rozmawiałem na temat przepustki, jednak podobno jestem póki co za mało doświadczony, aby wyruszyć w podróż. Może zabicie jakiegoś mocarnego stwora przekona władze do wysłania mnie do pomocy w obronie Neolithu? Lubię niebezpieczeństwo, a ostatnio zwiedzając wyspę w poszukiwaniu ziół, natknąłem się na wejście do podziemnych przejść. Może to tam mieszkają te legendarne minotaury, a może to tylko bajka?
Rozmawiałem z zarządcą wyspy Anan. Okazało się, że jeden z wartowników z pobliża cmentarza, znikł. Niechętnie pozwolił mi się tam pokręcić i go poszukać. Bał się chyba o moje zdrowie, lecz obiecał że pozytywne wykonanie tej misji poskutkuje dobrą oceną przy rekomendacji, którą potrzebowałem, aby bronić altaronu.
Przywdziałem zbroję i mocną, solidnie ćwiekowaną tarczę, którą dostałem w prezencie od kowala za pomoc z pewnym listem.
Wyruszyłem na poszukiwania. Powoli robiło się ciemniej. W okolicy cmentarza było dosyć ponuro. W tle nie licząc gwaru miasta i cichego skrzypienia młynarskiego wiatraku, było słychać szum drzew w towarzystwie wycia wilków.Cmentarz był bardzo ubogi. Anan nie jest dużą osadą, więc i cmentarz jest bardzo mały.Przeskakując między pojedynczymi pomnikami, dotarłem do jednej rozkopanej mogiły.
W jej wnętrzu, mniej więcej w wkopanej na 4 łokcie trumnie stęchły szkielet wbijał swoje spróchniałe zęby w bark bezgłowego truchła wartownika.
Spojrzał na mnie powoli, licząc na to, że się przestraszę, jednak gdy zobaczył mnie to w jego pustych licach zauważyłem jakby promyk życia, nadziei.
Jakaś magiczna energia na moment wypełniła jego ciało. Nie lękał się mnie, ani ja jego, nie był też agresywny... I te oczy, do końca życia nie zapomnę tego co tam zobaczyłem... Był to też ostatni widok jaki miałem tego dnia, chwilę potem zemdlałem.


Podróż

Był to piękny i słoneczny dzień.
Zza okna uderzała mi prosto w twarz wiązka przyjemnie ciepłego światła. Lekko otwierając oczy zacząłem łączyć ze sobą wątki. Gdzie ja u licha jestem?! Piętro niżej usłyszałem kroki i głos. 'Chyba się obudził'. Za moment do mojego pokoju wszedł uśmiechnięty mnich Nenagha.
http://i60.tinypic.com/24c5bbl.jpg
-Już wstałeś, jak się czujesz?
-Dobrze, ale co tak właściwie się stało?
-Długo nie wracałeś ze zwiadów cmentarza, więc zarządca Ananu, wysłał po Ciebie strażnika. Leżałeś nieprzytomny między grobami! Ciesz się, że przeżyłeś. No już, zbieraj się, ubieraj i uciekaj. Szybko wciągnąłem na siebie spodnie i posłałem łoże. Cały czas zastanawia mnie tylko, czemu tak właściwie ten szkielet mi nic nie zrobił? Dosłownie na moich oczach, przeżuwał tamtego strażnika! Lecz patrząc na mnie... Jego oczy raczej patrzyły jak na przyjaciela, a niżeli wroga... Coś jest nie tak. Po wyjściu ze świątyni udałem się do zarządcy.
-Witaj Tantibusie! Gratuluje udanej misji. Wiedziałem, że taki szkielet to nie problem dla Ciebie. Szkoda tylko, że straciliśmy jednego ze strażników. Dokumenty już wypisałem proszę zobacz. Chciałem Ci zrobić niespodziankę! Jeszcze dziś możesz wyruszyć do Altaronu, leć zbierz swoje rzeczy i pożegnaj się ze znajomymi. Jeszcze dziś statek będzie kursował do Erec'u więc zdążysz! Zamurowało mnie. Nie ze względu na to, że spełni się moje marzenie, tylko dlatego, że przecież zemdlałem na cmentarzu! Jak to wykonałem misję?! Jednak nic nie mówiłem. Wyszedłem od zarządcy obiecując, że jak najszybciej się spakuję. Od razu pobiegłem do strażnika który mnie znalazł, stał on przy wschodniej bramie miasta.
-Hej Tantibusie! Aleś mi stracha narobił! Kolejnym razem uważaj na kreatury, które czyhają zaraz za miastem - powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Dzięki za uratowanie, tylk...
-Aaaa no i powiedziałem zarządcy, że wykonałeś pozytywnie misje tylko zwiedzałeś okolice, dlatego nie wracałeś tyle. Nie chwal mu się, jak było naprawdę - przerwał mi, wtrącając szybko.
-Dzięki wielkie, ale muszę uciekać, lada moment wyruszam do Altaronu! Popłynąłem na wyspę hotelową. Niestety w całym budynku nie było żywej duszy. Całkiem zapomniałem, że dziś odbywa się huczna impreza na Lewanie i wszyscy tam są... Dobrze, że miałem klucze to mogłem się zebrać, popłynąć na Lewanę, pożegnać się, i wyruszyć na Erec. Zebrałem wszystko co było moje, i zbiegałem ze schodów gdy usłyszałem bardzo silny tupot skrzydeł. Nie wiedziałem co to, lecz raczej przejmowałem się tym, aby zdążyć na rejs. Zbladłem gdy przed wejściem ujrzałem wielkiego smoka... Co gorsza był to już gnijący i ochydnie pachnący smok. Wydawało by się jakby był chodzącym trupem. Zamiast połowy skrzydła wystawały gołe kości, skóra marszczyła się, a w niektórych miejscach opadała lub wystawały narządy. Patrzył się na mnie, lecz nie agresywnie. W jego oku tak samo jak takiego szkieleta nagle zobaczyłem błysk życia. Zemdlałem.

witos9911
29-04-14, 22:14
genialnie zaczeta historia :D aż chce sie czytać.

Arkon
29-04-14, 22:41
mi screen nie wyskakuje, dopiero po kliknięciu widzę, fajna historia lecz na razie nic wielkiego, zresztą początki nigdy nie są wspaniałe ;d. może inni gracze i ich dialogi się pojawią w opowiadaniu? ^^

Estebano
30-04-14, 00:13
Proszę o przeniesienie tematu do twórczości gdyż będzie ubogo w screeny. Historia raczej fabularnie altarońska lecz nijak potem będzie robić screeny jak wybiegne w fabułę altarońską i miejsca które nie istnieją.

Estebano
02-05-14, 22:51
Edycja pierwszego posta.

tomakeo
02-05-14, 23:59
Zajebioza Wuja!